Opublikowano

Martyna i Paweł – ślub na Rusinowej Polanie

 

Fotografować ślub w górach- to było moje marzenie! W końcu się udało.

Martyna i Paweł młodzi znad morza którzy zdecydowali się na ślub w Zakopanem, bo bardzo kochają góry.

Nie byłoby w tym jednak niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że… sami pochodzą ze Szczecina! To nie pierwsza taka sytuacja, której jestem świadkiem. Wyobrażacie to sobie? Mieszkać tak blisko morza, a na ślub wybrać się na drugi koniec Polski? Wydaje się, że większość par w takiej sytuacji zdecydowałaby się na ślub na plaży. A ci młodzi nie tylko przyjechali tutaj na sesję, ale swoją przysięgę złożyli na tle Tatr. Spójrzcie sami. Ten widok zapiera dech w piersiach.

Czyż może być piękniejszy ślub w górach?

Przyznam się, że na miejscu ogarnęło mnie ogromne wzruszenie. Czym innym jest sesja ślubna w górskiej scenerii, czym innym osobista przysięga wypowiedziana na tle tatrzańskiej panoramy. Namawiam z całych sił: jeśli kochacie góry i uzyskacie zgodę na ślub w plenerze, koniecznie zdecydujcie się na taki ruch. Emocje gwarantowane!

Ślub na Rusinowej Polanie – nowożeńcy na szlaku

Do ślubu młoda para przygotowywała się w góralskich domkach Javorina Zakopane. . Już ten pierwszy punkt programu był niezwykły. Klimat, jaki obecny był w domkach, oraz atmosfera, którą wprowadzali Martyna i Paweł, a także ich najbliżsi, były po prostu nie do podrobienia. Swoboda i życzliwość gospodarzy spowodowały, że czułam się, jakbym znała wszystkich od zawsze. Później wyruszyliśmy na ceremonię ślubną na Rusinowej Polanie. Wszyscy goście udali się z nami, nawet ci najmłodsi! Widok był niesamowity. Niestety na końcówce szlaku spadł deszcz, nie popsuło to nastrojów wręcz z uśmiechami na twarzy przeczekaliśmy aż ulewa minie, dokładnie po chwili wyszło słońce. Tak dokładnie! Po każdej burzy wychodzi słońce, wszystko było im pisane! A zatem – jeśli marzycie o ślubie w górach, nie wahajcie się. Martyna i Paweł pokazali, że się da. Pomimo burzowych chmur! Teraz kolej na Was. Zapraszam do oglądania

 

Opublikowano

Wesele w Willi Tadeusz – Joanna i Jarosław

Wesele w Willi Tadeusz – Joanna i Jarosław

Po raz kolejny miałam okazję wrócić do Lanckorony, tym razem na ślub cywilny Joanny i Jarosława. Wesele odbyło się przy basenie w pięknej Willi Tadeusz schowanej w środku lasu. Piękne widoki drzew, zieleni i lasu sprawiają, że jest to wręcz wymarzone miejsce na ślub w plenerze. Wokół willi panuje niezwykle ciepła i domowa atmosfera, do której z wielką przyjemnością mogłam wrócić.

Dzień tak długo wyczekiwany

Ale wróćmy do naszych bohaterów. Joanna i Jarosław – dodam że to dwójka mega pozytywnych ludzi, którzy  długo szukali swojego wymarzonego miejsca na ślub cywilny. Gdy przypadkiem trafili na Lanckoronę, od razu zdecydowali się tam pojechać. To była miłość od pierwszego wejrzenia! Długo nie czekając zarezerwowali termin na wesele w Willi Tadeusz. Przez całe wesele gościom towarzyszyła dobra muzyka, niezapomniane zabawy oraz pyszne jedzenie.

Romantyczna Lanckorona

Nic dziwnego, że Joanna i Jarosław wybrali to miejsce. Lanckorona to mała wieś położona w spokojnej i cichej lokalizacji. Skryta w dolinie, schowana między wysokimi sosnami wioska zaskoczyła gości swoją tajemniczością. W samej miejscowości można od razu się zakochać. Piękne uliczki, drewniane stare domy oraz zielone tereny przyciągają swoją magią. Dotarcie do niej jest nie lada wyzwaniem, jednak na końcu wąskiej drogi czekała pięknie oświetlona Willa Tadeusz. Pojawiając się tutaj po raz kolejny mogłam poczuć się jak w bajce.

Miłość od pierwszego wejrzenia

Willa Tadeusz to idealne miejsce do organizacji bajkowych wesel w stylu rustykalnym i boho. Ta pierwsza propozycja wystroju najbardziej spodobała się parze młodej. Jak dla mnie był to strzał w dziesiątkę! Naturalne i tradycyjne ozdoby pięknie podkreśliły charakter Joanny i Jarosława, a dodatkowo świetnie prezentowały się na zdjęciach. Okolica pensjonatu jest doskonałym miejscem na ślub i wesele w plenerze. Malownicze widoki w wyjątkowy sposób podkreślają eleganckie stroje pary młodej.

 

Już wcześniej wspomniałam o klimacie wesela, który wspaniale prezentuje się na zdjęciach. Wystrój sprawił, że było spokojnie i bardzo swojsko. Wszystkie elementy tego dnia były zgrane perfekcyjnie. Jak widać, ślub w Willi Tadeusz można zorganizować w swoim ulubionym stylu i cieszyć się jego pięknem ze swoją drugą połówką. Joannie i Jarosławowi przez cały wieczór towarzyszył uśmiech na twarzy. Życzę im takiego uśmiechu każdego kolejnego dnia!

Zachęcam Was do oglądania zdjęć, które pięknie pokazują miłość tych dwojga wspaniałych ludzi.

Kwiaty: Ładne Kwiatki 

Suknia: Madonna

Dekoracje: Your Wedding & Party

Opublikowano

Plener Ślubny Rusinowa Polana Katarzyna i Wojtek

 

Plener ślubny Rusinowa Polana – Katarzyna i Wojtek

Kulturowy wypas owiec, aromatyczne oscypki i co najważniejsze: zapierające dech w piersiach widoki na najwyższe tatrzańskie wierzchołki. Mowa oczywiście o Rusinowej Polanie, jednym z najpiękniejszych punktów widokowych, położonym między Gęsią Szyją a Gołym Wierchem. Zawsze uważałam ślub w Zakopanem za coś magicznego, a od dłuższego czasu chodziła mi po głowie sesja w Tatrach. Za sprawą Kasi i Wojtka wizja ta miała szansę się urzeczywistnić, przynosząc w dodatku niesamowite efekty. Zobaczcie sami!

Sesja w górach o wschodzie słońca

Ślub w górach odznacza się niezwykłym klimatem, a jego najpiękniejszą dekoracją jest otaczająca natura. Razem z Kasią i Wojtkiem postanowiliśmy uwiecznić te wyjątkowe chwile w Zakopanem, a dokładniej na terenie Rusinowej Polany, z której rozpościera się przepiękny widok na Tatry Bielskie oraz Tatry Wysokie.

Tamtejsza panorama górska prezentuje się zjawiskowo o każdej porze dnia. Z Kasią i Wojtkiem postanowiliśmy spotkać się o samym świcie, gdyż to właśnie wschód słońca oddaje najpełniej niezwykłą aurę tego miejsca. Niosło to też ze sobą inną zaletę, a mianowicie mniejszą liczbę turystów. Rusinowa Polana to bardzo popularny plener w Tatrach m.in. dlatego, że spacer do niej uchodzi za przyjemny i mało męczący. Nie oznacza to jednak wcale, że taka sesja w górach to proste zadanie.

Plener w Tatrach dla wytrwałych

Muszę przyznać, że Kasia i Wojtek wykazali się ogromnym zaangażowaniem i perfekcyjnym przygotowaniem. Wyzwaniem nie była bowiem wczesna pobudka, lecz dotarcie do celu wraz z transportem garderoby ślubnej. W górach nie ma mowy o szpilkach, a na szczycie, pomimo przypływu zmęczenia, trzeba jeszcze stanąć przed obiektywem. Teraz jednak jestem pewna, że dla tych efektów było warto! Dziękuję Wam za ten miło spędzony czas.