Wesele w hotelu Bachledówka — Aleksandra i Kacper

Państwo młodzi urodzeni na Podhalu zwyczajowo organizują wesele w górach. Stanowi to element tradycji i jest niemalże oczywistością. Nie zdarza się jednak często, by na ślub w górach decydowali się narzeczeni pochodzący z całkiem innego rejonu kraju. A tak było w przypadku Aleksandry i Kacpra, miłośników gór, którzy do Zakopanego przyjechali z centralnej Polski. Nie będziemy ukrywać, że początek sezonu ślubnego był w tym roku wyjątkowo niekorzystny zarówno dla przedstawicieli branży ślubnej, jak i dla wszystkich przyszłych państwa młodych z wytęsknieniem wyczekujących swojego dnia.                        Skutki pandemii dotknęły także naszych dzisiejszych bohaterów, którzy pierwotnie swój wymarzony ślub w Zakopanem zaplanowali na kwiecień…

Wesele w górach — pomimo przeszkód

Dobrze pamiętam to napięcie, które towarzyszyło mi, gdy zawieszono działalność szkół, odwołano imprezy masowe i zamknięto nas w domach. Nikt z nas nie wiedział, jak długo potrwa taka sytuacja. Trudno jest mi sobie wyobrazić, jak czuli się wtedy narzeczeni, którzy za miesiąc mieli powiedzieć sobie „tak”. Ale Ola i Kacper nie poddali się. Wiedzieli, że ich miłość przetrwa wszystko i razem pokonają wszelkie przeciwności! Tak też się stało. Właściwa ceremonia ślubu miała miejsce w lipcu w pięknym kościele ojców Paulinów pw. Matki Bożej Częstochowskiej na Bachledówce — wymarzone miejsce na ślub w górach! I nic ich nie powstrzymało, by ten dzień był wyjątkowy. Wiedzieli, co jest dla nich naprawdę ważne, i tego możemy się od nich uczyć. Ślub w Zakopanem — w otoczeniu najbliższych Podczas przedślubnych spotkań bardzo często powtarzam, by państwo młodzi pamiętali, że ślub to przede wszystkim ich dzień, dlatego powinni się skupić na tym, co dla nich jest istotne. Dla Aleksandry i Kacpra najważniejsze było, by pobrać się w ukochanych górach i mieć wokół siebie najbliższych. Cel swój zrealizowali: wesele w górach odbyło się — i to w wielkim stylu! Przed ślubem spotkaliśmy się w miejscu, w którym później odbywało się wesele — w hotelu Bachledówka. Tam podczas przygotowań spontanicznie zdecydowaliśmy o szybkiej sesji zdjęciowej. Światło było tak dobre, że grzechem byłoby nie zrobić z niego użytku. Zwłaszcza że pogoda potrafi tam nieźle namieszać i nie wiedzieliśmy jeszcze, co nas czeka (dlatego ślub w górach wiąże się zawsze z pewnym ryzykiem).

Wesele w Bachledówce — we własnym stylu

Po rodzinnym błogosławieństwie na piechotę wybraliśmy się do kościoła. Nasz niecodzienny orszak prowadziła góralska kapela. Ceremonia w kościele na Bachledówce była niezwykle klimatyczna, a przyjęcie na 20 osób niczym nie ustępowało weselom na 200 osób. Każdy czuł się tam swobodnie, a to przecież jest najważniejsze! Ja sama nie zapomnę długo tej atmosfery. Spójrzcie na zdjęcia dekoracji sali oraz bukietu panny młodej. Wykonała je sama mama Aleksandry! Czyż nie wyglądają niczym wyjęte ze światowego katalogu ślubnego? Na koniec warto wspomnieć także o pierwszym tańcu, który rozbawił wszystkich do łez. To właśnie takie perełki zdecydowały o wyjątkowym klimacie tej uroczystości!

Hotel Bachledówka